Pewna dziewczyna chciała dostać się do elitarnego bractwa na jednej z
uczelni. Członkowie klubu obiecali jej przyjęcie, jeśli wykona pewne
zadanie, które przedstawią jej dopiero we właściwym momencie. Pewnej
nocy do okna dziewczyny zapukała jedna z koleżanek, która należała już
do bractwa. „ubieraj się i idziemy! Dziś twoja kolej na dołączenie do
klubu!” szepnęła. Dziewczyna szybko wrzuciła na siebie ubrania i
cichutko wyślizgnęła się z akademika. Samochód już czekał na nią pod
bramą. „Dokąd jedziemy?” spytała wsiadając. „Dowiesz się tego we
właściwym czasie” brzmiała odpowiedź. Po kilkunastu minutach jazdy
znaleźli się przed bramą cmentarza. „Dwa dni temu zmarła w mieście jakaś
kobieta. Jej ciało leży w kaplicy, pośrodku tego cmentarza. Wprawdzie
trumna była zamknięta, ale nie ma takich rzeczy z którymi nie umieli
byśmy sobie poradzić- teraz już jest otwarta. Słuchaj uważnie- na czole
denatki położyliśmy złotą monetę, wystarczy że wejdziesz do kaplicy,
zabierzesz jej pieniążka i wrócisz tutaj. My będziemy czekać dokładnie w
tym miejscu”. Dziewczyna była przerażona, lecz chęć dołączenia do
bractwa wzięła górę i już po chwili przestąpiła bramę cmentarza. Im
dalej zagłębiała się wśród grobów tym okolica wydawała się bardziej
upiorna. Szum wiatru, pohukiwanie sów i pomniki, które w blasku księżyca
wyglądały niczym potworne karykatury napawały ją lękiem. Jednakże
starała się panować nad swymi emocjami i już po kilkunastu minutach
stała u wrót kaplicy. Pchnęła je i drzwi ustąpiły z głośnym zgrzytem.
Rozdygotana weszła do środka i zobaczyła otwartą trumnę, a w niej ubraną
na czarno zmarłą. Jej twarz była potwornie blada, a ręce złożone na
piersiach przypominały szpony. Lecz najważniejsze było jej czoło, bowiem
to na nim spoczywała mała, złota moneta. Dziewczyna wyciągnęła drżącą
rękę…podniosła monetę…i zaczęła co sił w nogach uciekać do wyjścia. Jej
nerwy były krańcowo napięte. Biegła na oślep pomiędzy grobami, co chwila
się potykając i marząc, by znaleźć się już w bezpiecznym wnętrzu
samochodu, pośród swych znajomych. Nagle poczuła że coś chwyta ją za
kurtkę…przed oczyma dziewczyny od razu stanęła twarz kobiety w trumnie i
jej szponiaste dłonie. Jednakże obraz nie pozostał zbyt długo -
dziewczyna o słabych nerwach zmarła na atak serca. Rano przyjaciele
znaleźli ją martwą z szeroko otwartymi ustami i krzykiem, który zamarł
jej na ustach. Kaptur jej kurtki zaczepiony był o skrzydło marmurowego
posągu anioła…