Żona z mężem zaplanowali w weekend podróż do Meksyku głównie w celu
libacji alkoholowej i zakupów. W ostatniej minucie ich opiekunka
odwołała opiekę nad ich dwu letnim synem, wiec musieli zabrać go ze
sobą. Do granicy jechali 2 godziny, kiedy zatrzymali się w postoju tuż
na przejściu granicznym ich dziecko wybiegło z samochodu i znikło gdzieś
za zabudowaniami. Zrozpaczona matka nie odnalazła syna więc wezwała
policjanta, który kazał jej zaczekać przy samochodzie, a sam ruszył na
poszukiwanie chłopca. Około 45 minut później, tajemniczy człowiek
zbliżył się do granicy nosząc w rękach chłopca. Matka biegła do niego,
wdzięczna, że został znaleziony. Kiedy człowiek zrozumiał, że to była
matka chłopca, upuścił go i uciekł, jednak policja go ujęła. Okazało się
że chłopiec był martwy... w 45 minut, został rozcięty, wszystkie jego
wnętrzności zostały wycięte i wyrzucone, a jego samego wypchano
torebkami z KOKAINĄ. Człowiek sądził że przeniesie go przez granicę jak
gdyby nigdy nic, jak swoje własne śpiące dziecko...