Hania
jak zawsze rano jadła śniadanie przed szkołą. Mama właśnie robiła
jej kanapki, a tata czekał na nią w samochodzie. Po zjedzonym
śniadaniu i ucałowaniu mamy na do widzenia, była już w drodze do szkoły. Tata wysadził ją i spokojnie odjechał. Na szkolnym placu było jakoś
dziwnie pusto, Hani nie spodobało się to, ale weszła w wielkie
szkolne mury. Na korytarzach szkolnych również nie było żadnych dzieci
ani nauczycieli. Hania weszła do swojej klasy w której właśnie miała
mieć lekcje i spokojnie czekała. Dzwonek nie zadzwonił chociaż
powinien, dziewczynka była lekko zdziwiona, wyszła z klasy. Na
korytarzu pojawiło się długo pociągnięcie krwią. Dziewczyna od razu
wybiegła ze szkoły, ojciec miał po nią przyjechać o 13, a była dopiero
8:30. Hania postanowiła wracać przez polankę, która prowadziła
prosto do jej domu. Szła, szła i bardzo długo jej to zajęło zanim
doszła do domu. Mama siedziała w kuchni popijając kawę, a tata chyba
był w pracy.
- Mamo! (rozpłakała się Hania)
Mama siedziała w milczeniu.
- Mamo! Już nigdy nie pójdę do szkoły, nikogo w niej nie było a na korytarzu była krew.
Matka nadal trwała w milczeniu .
Hania podeszła bliżej i to co zobaczyła przeraziło ją, matka miała twarz kosmity.
Hania odeszła o krok, matka do niej podeszła pogłaskała i wyjęła Hani serce którym sama się pożywiła.
P.S. Przepraszam za nieobecność na blogu, ale miałam urwanie głowy z nauką. Po za tym zablokowali mi konto i musiałam czekać. Pozdrawiam.
Zapraszam i życzę (nie) miłego czytania. Kontakt - lucyferka666@op.pl
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
sobota, 30 marca 2013
Rozmowa o zmarłej babci.
Trójka bliźniaczek - Ania, Marta i Kasia postanowiły porozmawiać o zmarłej babci. Twierdziły, że zwyczajna rozmowa w niczym im nie zaszkodzi. Dyskusja wydawała się normalna. Wspominały dobre chwile z babcią, przeglądały zdjęcia. Ale skoro były dobre chwile, to złe też muszą być. Ania zaczęła mówić w samych negatywach o zmarłej babci. W ten samej chwili Marta zaczęła wydawać dziwne, nieludzkie odgłosy. Po chwili ustało. Ania pozwoliła sobie na ciąg dalszy wypowiedzi. Tym razem Marta zaczęła zachowywać się dziwnie nie na żarty. Do nieludzkich odgłosów dołączył gniew i nienawiść. Dziewczynka nieświadomie niszczyła wszystko co było w pobliżu. Przerażona Ania i Kasia uciekły z miejsca zdarzenia. Następnego dnia dowiedziały się, że zwłoki Marty były zmasakrowane w pobliskim lesie. Głowa, ręce i nogi osobno, do tego żadnych śladów mordercy. Dziewczynki były w szoku. Dokładnie po upływie tygodnia Kasia zginęła z niewiadomych przyczyn. Na jej ciele nie było żadnych śladów, była całkowicie zdrowa.
Po upływie tygodnia Anie zaczęły męczyć senne koszmary. Pewnego razu przyśniła się jej biała postać, która powiedziała "idź na poddasze domu i zajrzyj to czerwonej skrzyni". Dziewczynka po przebudzeniu myślała, że to zwykły sen, jednak ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła więc dowiedzieć się, co znajduje się w rzekomej skrzyni. Gdy była na miejscu, powoli otworzyła klapkę od skrzyni i zajrzała do środka. Była w niej stara kartka pod kupą kurzu i brudu. Ania nerwowo otworzyła kartkę, na której było napisane "i na ciebie przyszedł czas, to koniec". Przestraszona młoda kobieta zaczęła uciekać, jednak coś ją zatrzymywało. Jej nogi były przyklejone do podłogi. Chciała krzyczeć, ale nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa. Nagle zza skrzyni wyłoniła się postać pięknej młodej kobiety ubranej na czarno. Podeszła do Ani, uśmiechnęła się i wbiła jej nóż w serce. Tak skończyła się rozmowa trzech bliźniaczek o zmarłej babci.
Po upływie tygodnia Anie zaczęły męczyć senne koszmary. Pewnego razu przyśniła się jej biała postać, która powiedziała "idź na poddasze domu i zajrzyj to czerwonej skrzyni". Dziewczynka po przebudzeniu myślała, że to zwykły sen, jednak ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła więc dowiedzieć się, co znajduje się w rzekomej skrzyni. Gdy była na miejscu, powoli otworzyła klapkę od skrzyni i zajrzała do środka. Była w niej stara kartka pod kupą kurzu i brudu. Ania nerwowo otworzyła kartkę, na której było napisane "i na ciebie przyszedł czas, to koniec". Przestraszona młoda kobieta zaczęła uciekać, jednak coś ją zatrzymywało. Jej nogi były przyklejone do podłogi. Chciała krzyczeć, ale nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa. Nagle zza skrzyni wyłoniła się postać pięknej młodej kobiety ubranej na czarno. Podeszła do Ani, uśmiechnęła się i wbiła jej nóż w serce. Tak skończyła się rozmowa trzech bliźniaczek o zmarłej babci.
czwartek, 28 marca 2013
"Kochanie, mamy trupa pod łóżkiem!"
Pewne małżeństwo w podeszłym już wieku postanowiło urządzić sobie
atrakcyjne wakacje - czas, który będą już pamiętać do końca życia. I
rzeczywiście owe wakacje pewnie zapadły im w pamięć, gdyż w pokoju
hotelowym, w którym się zatrzymali unosił się potworny odór.
Zaniepokojeni staruszkowie rozpoczęli poszukiwania źródła owego
nieprzyjemnego zapachu i po chwili znaleźli… Trupa leżącego pod ich
łóżkiem.
Przypis: Legenda mówiąca o znajdywaniu w pokojach martwych ciał oparta jest na faktach autentycznych a jej powstanie datuje się 1991 roku. Posiada kilka wersji, zazwyczaj zbliżonych do tej przytoczonej. Trupy znajdywane są w małych pokoikach nieznanych hoteli bądź moteli, a ludzi którzy dokonują przerażającego odkrycia są bogu ducha winnymi turystami, nie mającymi żadnego związku z ofiarą. Udokumentowany przypadek takiej legendy miał miejsce w 2003 roku – 10 sierpnia w Motelu Capri (niedaleko Kansas City) pewien mężczyzna zaczął uskarżać się na okropny fetor w swym mieszkaniu. Zarządca motelu stwierdził, że nic nie mogą zrobić z owym przykrym zapachem i mężczyzna zmuszony był przespać w pokoju 3 noce, zanim sam postanowił rozprawić się z nieprzyjemnych zapachem - podczas poszukiwań podniósł materac na swym łóżku i znalazł w środku trupa w zaawansowanym stadium rozkładu.
Inny przypadek miał miejsce 10 czerwca 1999 roku, kiedy to w pokoju 112 Burgundy Motor Inn w Atlantic City znaleziono pod łóżkiem zwłoki 64 - letniej kobiety, po tym jak niemieckie małżeństwo zgłosiło nieprzyjemny zapach w pokoju po nocy spędzonej nad zwłokami staruszki.
Dziesięć lata wcześniej w Virginii również miał miejsce bardzo ciekawy przypadek. Morderca Jerry Lee Dunbar w podobny sposób próbował się pozbyć ciał dwóch swych ofiar - 27-letniej Deirdre Smith i 29-letniej Marilyn Graham. Pierwsza z nich została odkryta pod podłogą motelowego hotelu w maju 89 roku, zwłoki drugiej ukryte były w pod motelowym łóżkiem w innej części stanu. W przypadku pani Smith, morderca początkowo przez dwa dni przetrzymywał jej zwłoki pod łóżkiem, by następnie ukryć je pod podłogą swego pokoju. Żeby policja zbyt szybko nie wpadła na trop (ostatecznie przemyślał fakt, że goście mieszkający w tym pokoju mogą odkryć ciało) sam postanowił spędzić w nim blisko miesiąc, dusząc się w fetorze gnijących zwłok! Na jego nieszczęście zapach był tak mocny, że goście z sąsiednich pokojów też mieli dość nieprzyjemnego zapachu i zawiadomiły władze motelu.
Przypis: Legenda mówiąca o znajdywaniu w pokojach martwych ciał oparta jest na faktach autentycznych a jej powstanie datuje się 1991 roku. Posiada kilka wersji, zazwyczaj zbliżonych do tej przytoczonej. Trupy znajdywane są w małych pokoikach nieznanych hoteli bądź moteli, a ludzi którzy dokonują przerażającego odkrycia są bogu ducha winnymi turystami, nie mającymi żadnego związku z ofiarą. Udokumentowany przypadek takiej legendy miał miejsce w 2003 roku – 10 sierpnia w Motelu Capri (niedaleko Kansas City) pewien mężczyzna zaczął uskarżać się na okropny fetor w swym mieszkaniu. Zarządca motelu stwierdził, że nic nie mogą zrobić z owym przykrym zapachem i mężczyzna zmuszony był przespać w pokoju 3 noce, zanim sam postanowił rozprawić się z nieprzyjemnych zapachem - podczas poszukiwań podniósł materac na swym łóżku i znalazł w środku trupa w zaawansowanym stadium rozkładu.
Inny przypadek miał miejsce 10 czerwca 1999 roku, kiedy to w pokoju 112 Burgundy Motor Inn w Atlantic City znaleziono pod łóżkiem zwłoki 64 - letniej kobiety, po tym jak niemieckie małżeństwo zgłosiło nieprzyjemny zapach w pokoju po nocy spędzonej nad zwłokami staruszki.
Dziesięć lata wcześniej w Virginii również miał miejsce bardzo ciekawy przypadek. Morderca Jerry Lee Dunbar w podobny sposób próbował się pozbyć ciał dwóch swych ofiar - 27-letniej Deirdre Smith i 29-letniej Marilyn Graham. Pierwsza z nich została odkryta pod podłogą motelowego hotelu w maju 89 roku, zwłoki drugiej ukryte były w pod motelowym łóżkiem w innej części stanu. W przypadku pani Smith, morderca początkowo przez dwa dni przetrzymywał jej zwłoki pod łóżkiem, by następnie ukryć je pod podłogą swego pokoju. Żeby policja zbyt szybko nie wpadła na trop (ostatecznie przemyślał fakt, że goście mieszkający w tym pokoju mogą odkryć ciało) sam postanowił spędzić w nim blisko miesiąc, dusząc się w fetorze gnijących zwłok! Na jego nieszczęście zapach był tak mocny, że goście z sąsiednich pokojów też mieli dość nieprzyjemnego zapachu i zawiadomiły władze motelu.
Uważaj na pył!
Pięcioletni chłopczyk spacerował sobie spokojnie ulicą, gdy nagle poczuł
pieczenie w swym oku. Myśląc, że to zwykłe drobinki piasku zaczął
pocierać oko, by usunąć z niego ziarenka. Niestety oko w dalszym ciągu
bardzo go swędziało i całe się zaczerwieniło. Widząc to matka chłopca
niezwłocznie udała się do apteki po odpowiednie kropelki. Kiedy i te nie
pomagały, postanowiła zabrać dziecko do lekarza, który… nakazał
natychmiastową operację sądząc, że może być to niebezpieczny torbiel.
Jednakże w trakcie operacji odkrył z przerażeniem, że w oku chłopca…
zagnieździła się larwa! To co wydawało się ziarenkiem piasku było w
rzeczywistości jajkiem muchówki, z którego w oku chłopca rozwinęła się
pokaźna larwa.
Co dusi pieska?
Pewnej nocy, mieszkającą samotnie kobietę zbudził jej wierny towarzysz -
pies rasy doberman. Kobieta szybko zerwała się z łóżka i pobiegła
zobaczyć co się dzieje. Gdy dotarła do psa, ten najzwyczajniej w świecie
się …dusił. Przerażona, że jej pupilek z trudem łapie powietrze,
natychmiast ubrała się i zawiozła dobermana do pobliskiego weterynarza.
Ten na wpół jeszcze zaspany, na wpół rozdrażniony, że przerywa się jego
sen, postanowił rzucić okiem na psa. Po ogólnych oględzinach przyznał,
że nie jest do końca pewny przyczyny problemów z oddychaniem jej pupila,
lecz stwierdził, że musi szybko interweniować, bo w przeciwnym razie
pies niedługo się udusi. Nakazał kobiecie powrót do domu mówiąc, iż sam
da sobie radę - musi jedynie przeprowadzić mały zabieg - a rano będzie
mogła odebrać swojego pieska całego i zdrowego. Nieco uspokojona
właścicielka opuściła dom weterynarza, wsiadła do samochodu i udała się w
stronę swojego domu. Ledwie otworzyła drzwi, gdy dobiegł ją głośny
dźwięk telefonu. Zdziwiona, kto może do niej dzwonić o tej porze,
podniosła słuchawkę. „Proszę natychmiast uciekać z domu i wezwać
policję! - usłyszała głos weterynarza - pani pies dusił się, gdyż w jego
gardle utknęły odgryzione 3 męskie palce!”. Przerażona kobieta zrobiła
tak, jak nakazał jej weterynarz i już po 10 minutach w jej domu zjawili
się policjanci. W łazience znaleźli oni zakrwawionego seryjnego mordercę
z odgryzionymi trzema palcami, którego poszukiwali już od kilku
miesięcy.
Wino
Kilka lat temu, pewna rodzina wprowadziła się do starego,
wiktoriańskiego domostwa, które kupiła po zniżkowej cenie. Już
pierwszego dnia ochoczo zabrali się do rozpakowywania dopiero co
przywiezionych mebli i sprzętów, które zabrali z poprzedniego
mieszkania. Ponieważ nie zdążyli uporać się z tym przed zmrokiem,
postanowili nie rozpakowane jeszcze rzeczy schować do piwnicy. Podczas
znoszenia pakunków zauważyli, że w rogu pomieszczenia znajduje się
skrzętnie ustawiony rząd drewnianych, solidnych beczek na wino.
„Doskonale! - ucieszyła się żona - Będziemy mogli je przeciąć na pół i
posadzić w nich drzewka brzoskwiniowe!”. Mąż również ochoczo przystał na
tę propozycję, toteż już następnego dnia zabrali się do pracy. Nie była
ona wcale lekka, gdyż solidnie wykonane beczki nie dały się łatwo
rozpołowić. Pracował w pocie czoła, aż doszedł do ostatniej. „Hej! Ona
jest pełna!- zawołał do małżonki- będziemy mieli co sączyć przy
kominku!”. Problem w tym, jak otworzyć taką beczkę bez uszkodzenia jej i
wylania zawartości? „Chodźmy do baru, tam na pewno nam doradzą”
zasugerowała żona i tak też zrobili. W barze otrzymali specjalny sprzęt -
należało jedynie zrobić mały otwór w beczce i zamontować odpowiednie
kureczek do nalewania. Gdy przewiercali beczkę doszedł ich upojny zapach
starego wina. Szybko zamontowali sprzęt, skosztowali trunku, po czym
zgodnie stwierdzili, że jest on wyborny. Delektowali się nim przez całą
zimę, aż w końcu kurek całkowicie się osuszył. Para była mocna
zdziwiona, że wino skończyło się tak szybko - mieli wszak całą beczkę!
Zrozumieli to dopiero, gdy rozcięli beczkę na pół, znajdując w niej
dobrze zakonserwowane, pocięte w kawałki zwłoki mężczyzny, które
wypełniały większą część antału...
Złota moneta
Pewna dziewczyna chciała dostać się do elitarnego bractwa na jednej z
uczelni. Członkowie klubu obiecali jej przyjęcie, jeśli wykona pewne
zadanie, które przedstawią jej dopiero we właściwym momencie. Pewnej
nocy do okna dziewczyny zapukała jedna z koleżanek, która należała już
do bractwa. „ubieraj się i idziemy! Dziś twoja kolej na dołączenie do
klubu!” szepnęła. Dziewczyna szybko wrzuciła na siebie ubrania i
cichutko wyślizgnęła się z akademika. Samochód już czekał na nią pod
bramą. „Dokąd jedziemy?” spytała wsiadając. „Dowiesz się tego we
właściwym czasie” brzmiała odpowiedź. Po kilkunastu minutach jazdy
znaleźli się przed bramą cmentarza. „Dwa dni temu zmarła w mieście jakaś
kobieta. Jej ciało leży w kaplicy, pośrodku tego cmentarza. Wprawdzie
trumna była zamknięta, ale nie ma takich rzeczy z którymi nie umieli
byśmy sobie poradzić- teraz już jest otwarta. Słuchaj uważnie- na czole
denatki położyliśmy złotą monetę, wystarczy że wejdziesz do kaplicy,
zabierzesz jej pieniążka i wrócisz tutaj. My będziemy czekać dokładnie w
tym miejscu”. Dziewczyna była przerażona, lecz chęć dołączenia do
bractwa wzięła górę i już po chwili przestąpiła bramę cmentarza. Im
dalej zagłębiała się wśród grobów tym okolica wydawała się bardziej
upiorna. Szum wiatru, pohukiwanie sów i pomniki, które w blasku księżyca
wyglądały niczym potworne karykatury napawały ją lękiem. Jednakże
starała się panować nad swymi emocjami i już po kilkunastu minutach
stała u wrót kaplicy. Pchnęła je i drzwi ustąpiły z głośnym zgrzytem.
Rozdygotana weszła do środka i zobaczyła otwartą trumnę, a w niej ubraną
na czarno zmarłą. Jej twarz była potwornie blada, a ręce złożone na
piersiach przypominały szpony. Lecz najważniejsze było jej czoło, bowiem
to na nim spoczywała mała, złota moneta. Dziewczyna wyciągnęła drżącą
rękę…podniosła monetę…i zaczęła co sił w nogach uciekać do wyjścia. Jej
nerwy były krańcowo napięte. Biegła na oślep pomiędzy grobami, co chwila
się potykając i marząc, by znaleźć się już w bezpiecznym wnętrzu
samochodu, pośród swych znajomych. Nagle poczuła że coś chwyta ją za
kurtkę…przed oczyma dziewczyny od razu stanęła twarz kobiety w trumnie i
jej szponiaste dłonie. Jednakże obraz nie pozostał zbyt długo -
dziewczyna o słabych nerwach zmarła na atak serca. Rano przyjaciele
znaleźli ją martwą z szeroko otwartymi ustami i krzykiem, który zamarł
jej na ustach. Kaptur jej kurtki zaczepiony był o skrzydło marmurowego
posągu anioła…
Kolorowe piłeczki
Gdy mały Timmy skończył trzy latka, ojciec postanowił urządzić mu
przyjęcie urodzinowe w McDonaldsie. Zabawa była przednia - po
skonsumowaniu tortu i innych specjałów na koszt firmy - w końcu to
urodzinowa promocja McDonalsds! – mały Timmy zapytał, czy może iść
pobawić się na zjeżdżalni z której wpada się wprost do dołka
wypełnionego po brzegi kolorowymi piłeczkami. Tatuś oczywiście się
zgodził. Po kilku minutach poszedł doglądać jak bawi się jago synek,
lecz stwierdził ze smutkiem, że malec jest niezadowolony i chce jak
najprędzej wydostać się spośród piłeczek. Zapytany czemu nie podobała mu
się zabawa skwitował krótko „to boli!”. Gdy wrócili do domu chłopiec
był w bardzo złym stanie cały czas narzekał, że boli go rączka. Rodzice
postanowili z miejsca udać się do szpitala. Lekarze już po pierwszym
wglądzie na jego zdrowie wysłali go natychmiastowo na „ostry dyżur”.
Niestety chłopiec zmarł po kilku godzinach. Bezpośrednią przyczyną zgonu
było…przedawkowanie heroiny! Nazajutrz policja dokładnie przeszukała
dołek z piłeczkami i odkryła…że pośród kolorowych zabawek znajdowały się
tam także, noże, resztki jedzenia, fekalia, oraz…strzykawki narkomanów,
którzy wrzucali tutaj wszystko podczas nocnych ekscesów…
Dziecko w samolocie
Hostessa przechadzająca się po pokładzie samolotu osobowego lecącego z
Amsterdamu do Nowego Yorku zauważyła coś bardzo niepokojącego. Otóż
dziecko, siedzące pomiędzy śpiącą na swych siedzeniach parą małżeńską
wyglądało na bardzo chore. Na pierwszy rzut oka jego stan był tak
przerażająco zły, że hostessa postanowiła interweniować. By nie budzić
innych pasażerów nocnego lotu podeszła do dziecka, delikatnie odpięła mu
pasy i wzięła go na ręce. Ku swemu przerażeniu odkryła, iż dziecko jest
bardzo zimne…niosąc go na rękach do pomieszczenia dla personelu
sprawdziła czy ma puls i oddycha… dziecko okazało się martwe.
Natychmiastowo wezwano lekarza, który dokonał przerażającego odkrycia -
od mostka dziecka, przez cały brzuch rozlegała się prowizorycznie zszyta
rana. Lekarz rozciął szwy by przekonać się…że dziecko zostało
wypatroszone ze wszystkich wnętrzności a w martwym ciele para małżeńska
przemycająca narkotyki ukryła torebki kokainy…
Mężczyzna na drodze
Pewna kobieta wracając od rodziny przemierzała swym samochodem bardzo
długą trasę. Była już pierwsza w nocy, a ona wciąż niezmordowanie
prowadziła samochód. Jadąc wąskimi drogami wśród lasów zaczęła już
powoli zasypiać gdy nagle…zobaczyła mężczyznę leżącego bez ruchu na
drodze! Kobieta zatrzymała swój samochód, powoli otworzyła drzwi i
wychyliła się z auta. „Proszę pana, czy wszystko w porządku? Jest pan
ranny?” zapytała ze strachem w głosie. Lecz mężczyzna nawet się nie
poruszył i nic nie odpowiedział. Wokół słychać było tylko szum drzew i
zawodzenie wiatru. Kobieta ostrożnie wysiadła z samochodu, wyciągnęła
latarkę i powoli, krok za krokiem zaczęła się zbliżać ku mężczyźnie.
Była już w połowie drogi dzielącej jej samochód od leżącego mężczyzny,
gdy strach wziął górę - podbiegła do auta, zapaliła silnik i zawróciła,
by udać się do najbliższego posterunku policji. Gdy tam dotarła
opowiedziała o całym zdarzeniu i mężczyźnie leżącym bez ruchu a drodze.
Policjanci przeznaczyli jej do eskorty dwa radiowozy i kazali się
zaprowadzić na miejsce zdarzenia. Gdy tam dotarli…na drodze nie było już
żadnego mężczyzny. Rozpoczęli przeszukiwania terenu. Po kilku chwilach
do przestraszonej kobiety podszedł jeden z funkcjonariuszy: „w
pobliskich zaroślach znaleźliśmy dwa zmasakrowane ciała młodych
dziewczyn - ma pani szczęście, że nie podeszła bliżej”…
Fast food
Pewnego ciężkiego dnia podczas przerwy obiadowej jeden z pracowników
postanowił wstąpić do przydrożnej restauracji typu Fast Food. Już sam
wystrój pomieszczenia nie przypadł mu do gustu- obskurne ściany z
pozrywanymi tapetami, poplamione stoły…Lecz żołądek domagał się
stanowczo porcji jedzenia, toteż zmysł estetyki naszego bohatera
skapitulował bez walki. Mężczyzna zasiadł przy jednym ze stolików, wziął
do ręki menu, rzucił na nie wzrokiem i zamówił porcję frytek z
ketchupem. Jedzenie nie było najwyższej jakości, ale ważne że było w
ogóle. Toteż mężczyzna nie narzekając zjadł całą porcję i wrócił do
pracy. Mijały kolejne dni i wkrótce nadeszły przymusowe badania
pracowników. Mężczyzna udał się na nie ze spokojem, gdyż od zawsze był
przykładem końskiego zdrowia. Tym większe było jego przerażenie gdy
lekarz zakomunikował mu, iż… jest on zarażony wirusem HIV. Nasz bohater
stwierdził, iż to praktycznie niemożliwe, gdyż w ostatnim czasie nie
odbywał stosunków seksualnych, a już z pewnością nie mieszał swej krwi z
krwią osoby zarażonej! Na to lekarz poinformował go, że nie jest
pierwszym takim przypadkiem niewyjaśnionego zakażenia, a policja już
bada gdzie mogło dojść do nieoczekiwanego zakażenia dużej grupy osób.
Kilka tygodni później, bohater już na łożu śmierci przeczytał w gazecie,
że ujęto chorego psychicznie pracownika pobliskiego fast food’u który
był nosicielem wirusa HIV. Udowodniono mu, iż mieszał swoją krew z
ketchupem serwowanym gościom do frytek…
Pies (2)
Pewna starsza pani mieszkała samotnie w dużym domu. Towarzyszył jej
jedynie wierny piesek, który spał co noc obok jej łóżka i na dobranoc
lizał ją po ręce. Kobieta tak bardzo przywykła do tego zwyczaju, że nie
mogła zasnąć dopóki jej pieszczoszek nie wyślinił jej dłoni. Pewnej
jesiennej nocy zbudziło ją zawodzenie wiatru i dziwne odgłosy w jej
domu… wiatr huczał, targając starymi okiennicami, zegar miarowo tykał w
pokoju, a kobiecie wciąż zdawało się, że w jej domu jest ktoś obcy… z
przerażeniem wpatrywała się w ciemność jeszcze kilka minut, kiedy to
poczuła na swej ręce kojące pociągnięcia języka… odetchnęła z ulgą,
przekonana, iż wszystko jest w najlepszym porządku i znów ułożyła się do
snu. Tym razem zbudził ją natarczywy dźwięk cieknącego kranu. Miarowe
KAP… KAP… KAP dobiegające z łazienki. Staruszka wstała, zapaliła światło
i poszła zakręcić kurek. Gdy otworzyła drzwi łazienki jej oczom ukazał
się przerażający widok - całe pomieszczenie skąpane było we krwi i
wnętrznościach jej pupilka. Wypatroszone zwłoki psa leżały w wannie, a
na lustrze widniał napis wysmarowany jego krwią: „ludzie też potrafią
lizać. Wkrótce wrócę po ciebie”. Ktokolwiek to zrobił nie miał już
okazji by wrócić - staruszka zmarła na atak serca.
Morderca
Późnym wieczorem młode małżeństwo jechało samochodem do swojego domku
letniskowego znajdującego się w pobliskim lesie. W pewnym momencie
usłyszeli w radiu komunikat: "kilkanaście minut temu z pobliskiego
szpitala psychiatrycznego uciekł seryjny morderca, policja apeluje do
wszystkich o szczególną ostrożność" Zaciekawieni tym i trochę
przestraszeni wyszli z samochodu i poszli do swojej chatki. Gdy byli na
miejscu mężczyzna wziął siekierę i poszedł po drewno na opał. Po
piętnastu minutach kobieta usłyszała pukanie do drzwi. Podeszła do
wizjera, popatrzyła przez niego i zobaczyła swojego męża, a w zasadzie
tylko samą twarz. Otworzyła drzwi... Jednak po drugiej stronie znajdował
się seryjny morderca a nie jej mąż. W jednym ręku trzymał długi kij z
nabitą na niego głową mężczyzny a w drugim zakrwawioną siekierę.
Kokaina
Żona z mężem zaplanowali w weekend podróż do Meksyku głównie w celu
libacji alkoholowej i zakupów. W ostatniej minucie ich opiekunka
odwołała opiekę nad ich dwu letnim synem, wiec musieli zabrać go ze
sobą. Do granicy jechali 2 godziny, kiedy zatrzymali się w postoju tuż
na przejściu granicznym ich dziecko wybiegło z samochodu i znikło gdzieś
za zabudowaniami. Zrozpaczona matka nie odnalazła syna więc wezwała
policjanta, który kazał jej zaczekać przy samochodzie, a sam ruszył na
poszukiwanie chłopca. Około 45 minut później, tajemniczy człowiek
zbliżył się do granicy nosząc w rękach chłopca. Matka biegła do niego,
wdzięczna, że został znaleziony. Kiedy człowiek zrozumiał, że to była
matka chłopca, upuścił go i uciekł, jednak policja go ujęła. Okazało się
że chłopiec był martwy... w 45 minut, został rozcięty, wszystkie jego
wnętrzności zostały wycięte i wyrzucone, a jego samego wypchano
torebkami z KOKAINĄ. Człowiek sądził że przeniesie go przez granicę jak
gdyby nigdy nic, jak swoje własne śpiące dziecko...
Opiekunka
Pewnego wieczoru młode małżeństwo wybrało się na całonocne przyjęcie.
Swoje kilku miesięczne dziecko zostawili z młodą opiekunką. Późnym
wieczorem zadzwonili do domu, aby sprawdzić czy wszystko jest w
porządku. Dziewczyna odebrała telefon i powiedziała:”Tak, wszystko jest
w porządku, indyk już się piecze” Matka odpowiedziała: „Dobrze, no to,
do zobaczenia rano” i odłożyła słuchawkę. Po chwili zdziwiona spojrzała
na męża: „Indyk już się piecze? Przecież nie mieliśmy żadnego indyka”
Oboje zdecydowali, że lepiej wrócą do domu i sprawdzą, o co chodziło.
Przeprosili znajomych i wyszli. Gdy weszli do domu ujrzeli opiekunkę
siedzącą na fotelu, patrząca na sufit i mówiąca do siebie: „Spójrz na
niebo, czy te gwiazdy nie są piękne?”. Jednak najgorsze ujrzeli, gdy
weszli do kuchni. W piekarniku leżało upieczone ich dziecko. Badania
lekarskie wykazały, że opiekunka była pod wpływem środków
halucynogennych (LSD) i pomyliła ich dziecko z indykiem.
List
Młoda kobieta stała na skrzyżowaniu czekając na zielone światło. W
pewnym momencie podszedł do niej mężczyzna w czarnych okularach i białą
laską. Spytał się jej czy mogłaby dostarczyć list pod wskazany adres,
ponieważ on jest niewidomy. Dom, do którego miała dostarczyć list był po
drodze do jej pracy. Kobieta bez wahania się zgodziła. Gdy przeszła
kilkanaście metrów pomyślała, aby spytać się mężczyzny czy nie
potrzebuje czegoś jeszcze. Odwróciła się i zobaczyła tego samego
mężczyznę bez okularów i laski wsiadającego do samochodu. Zdziwiona
zaniosła list na policje. Jak się później okazało miała szczęście że to
zrobiła. Pod wskazanym przez niewidomego adresem policja znalazła
mnóstwo ludzkich organów na sprzedaż. W liście napisane było: „Przysyłam
ci ostatnią na dzień dzisiejszy”.
Czarna wołga
Tajemnicze czarne bmw, biały bus z przyciemnianymi szybami. W środku
czają się bandyci, którzy porywają ludzi, po czym giną oni bez śladu.
Czasem ich ciała się odnajdują, ale bez narządów.Jedna z
najpopularniejszych legend pojawiła się w Polsce w czasach PRL-u, w
latach 60. i 70. XX w. Mówiono wówczas o kursującej po mieście czarnej
limuzynie marki Wołga - rzekomo jeździły nią opryszki porywające dzieci.
Maluchy, które znalazły się we wnętrzu tego samochodu znikały na
zawsze. Czarna wołga miała białe firanki w oknach, niektórzy wspominali
też o białych oponach. Wersji o niej było kilka. Przede wszystkim
zmieniali się kierowcy. Jeździli nią księża lub zakonnice, Żydzi,
ewentualnie wampiry lub sataniści. Samochód pojawiał się na drogach tuż
po zmroku. Ktokolwiek był w środku, z całą pewnością porywał dzieci,
spuszczał im krew, która była lekarstwem dla bogatych Niemców chorych na
białaczkę.
W niektórych wariantach ofiary były pozbawiane organów, przede wszystkim nerek, bo po jakimś czasie legenda o czarnej wołdze dla urozmaicenia została połączona ze słynną plotką o złodziejach nerek, prawdopodobnie rozpowszechnianą przez KGB.
W niektórych wariantach ofiary były pozbawiane organów, przede wszystkim nerek, bo po jakimś czasie legenda o czarnej wołdze dla urozmaicenia została połączona ze słynną plotką o złodziejach nerek, prawdopodobnie rozpowszechnianą przez KGB.
Znikający autostopowicz
Znikający autostopowicz jest miejską legendą o człowieku jadącym
samochodem, który spotyka tajemniczego autostopowicza. Gdy tylko
dojeżdża do wskazanego przez nieznajomego miejsca, okazuje się, iż ten
znikł bez śladu.
Opowieść ta stała się znana po publikacji książki The Vanishing Hitchhiker autorstwa Jana Harolda Brunvanda w roku 1981, która pomogła w rozwoju publicznej świadomości na temat miejskich legend.
Opowieść ta stała się znana po publikacji książki The Vanishing Hitchhiker autorstwa Jana Harolda Brunvanda w roku 1981, która pomogła w rozwoju publicznej świadomości na temat miejskich legend.
W zimną i deszczową noc młody mężczyzna był w drodze na lokalną
potańcówkę, zaoferował podwiezienie atrakcyjnej dziewczynie, która
zgodziła się iść z nim na tańce. Wszyscy uważali ją za uroczą i
mężczyzna zaproponował jej odwiezienie do domu ponieważ noc była bardzo
ciemna. Zgodziła się, a jako że na zewnątrz było zimno, on dał jej swój
płaszcz do okrycia.
Zapytał ją o adres, ona podała mu go i po niedługim czasie wjechali na podjazd przed domem, w którym mieszkała dziewczyna. Kierowca odwrócił się, aby powiedzieć jej, że dojechali. Ku jego zdziwieniu dziewczyna zniknęła! Siedzenie pasażera było puste, mimo że drzwi były zamknięte – ona po prostu rozpłynęła się w powietrzu.
Nie wiedząc co począć, mężczyzna podszedł do drzwi domu i zapukał. Otworzyła starsza kobieta, której wyjaśnił co się stało. Wydawało się, że wie dokładnie o czym on mówi. Młoda dziewczyną, którą zabrał na tańce była jej córką – z tym, ze ona zginęła 10 lat wcześniej w wypadku samochodowym.
Przerażony mężczyzna nie uwierzył jej, chociaż imię dziewczyny, którą zabrał na tańce i córki kobiety było takie samo. Aby go przekonać kobieta powiedziała mu gdzie może znaleźć grób dziewczyny na miejscowym cmentarzu. Mężczyzna szybko pojechał tam i zgodnie ze wskazówkami odszukał nagrobek z imieniem dziewczyny. Na brzegu kamienia nagrobnego luźno zawieszony był płaszcz, który dziewczyna pożyczyła od niego aby ogrzać się w zimną noc.
Zapytał ją o adres, ona podała mu go i po niedługim czasie wjechali na podjazd przed domem, w którym mieszkała dziewczyna. Kierowca odwrócił się, aby powiedzieć jej, że dojechali. Ku jego zdziwieniu dziewczyna zniknęła! Siedzenie pasażera było puste, mimo że drzwi były zamknięte – ona po prostu rozpłynęła się w powietrzu.
Nie wiedząc co począć, mężczyzna podszedł do drzwi domu i zapukał. Otworzyła starsza kobieta, której wyjaśnił co się stało. Wydawało się, że wie dokładnie o czym on mówi. Młoda dziewczyną, którą zabrał na tańce była jej córką – z tym, ze ona zginęła 10 lat wcześniej w wypadku samochodowym.
Przerażony mężczyzna nie uwierzył jej, chociaż imię dziewczyny, którą zabrał na tańce i córki kobiety było takie samo. Aby go przekonać kobieta powiedziała mu gdzie może znaleźć grób dziewczyny na miejscowym cmentarzu. Mężczyzna szybko pojechał tam i zgodnie ze wskazówkami odszukał nagrobek z imieniem dziewczyny. Na brzegu kamienia nagrobnego luźno zawieszony był płaszcz, który dziewczyna pożyczyła od niego aby ogrzać się w zimną noc.
Klucze
Młoda kobieta przyjechała samochodem do warsztatu na przegląd. Dała
mechanikowi kluczyki od auta a sama poszła pochodzić po sklepach w
pobliskim centrum handlowym. Po godzinie wróciła do warsztatu, odebrała
samochód, i pojechała do domu. Późno w nocy obudził ją trzask drzwi od
jej sypialni. Zobaczyła przy łóżku wysokiego mężczyznę. Chwile później
leżała już nieprzytomna. Mężczyzna uderzył ją mocno w twarz a potem
zgwałcił. Kilka dni później policja złapała gwałciciela. Okazał się nim
mechanik, który feralnego dnia naprawiał tej kobiecie samochód. Kobieta
oddała mu klucze od auta jednak oprócz nich miał też tam doczepione
klucze od mieszkania. W tym czasie, gdy ona chodziła po sklepach
mężczyzna dorobił sobie klucze od mieszkania. Długi czas po tym policja
przestrzegała wszystkie panie żeby nigdy nie trzymały kluczyków od
samochodu razem z tymi od mieszkania.
Koniec roku
Ostatni tydzień roku akademickiego w jednym z amerykańskich Campusów.
Tamtejszą tradycją jest, że po zdanych egzaminach studenci wieczorem
otwierają okna i krzyczą. Tak również było wtedy. Następnego dnia Sean
wchodzi do pokoju swojej koleżanki mieszkającej obok. Niestety jego
oczom ukazuje się przeraźliwy widok. Na łóżku leżało zmasakrowane ciało
jego przyjaciółki. Jak się później okazało dziewczyna została zgwałcona i
zamordowana. Mimo jej przeraźliwych krzyków nikt nie zareagował.
Wszyscy sądzili, że dziewczyna krzyczy z radości, ponieważ zaliczyła
wszystkie testy.
Dziwna przesyłka
Jedna z Europejskich rodzin każdego miesiąca dostawała pocztą paczki z
ubraniami i jedzeniem od swoich amerykańskich krewnych. Pewnego razu
dostali niepodpisany słoik z białym proszkiem. Uznali, że to kolejna
przyprawa popularna w amerykańskiej kuchni. Przez najbliższe kilka dni
używali jej do przygotowywania obiadu aż do momentu, gdy przyszedł list
od krewnych: „Po długiej chorobie dziadek niestety umarł. Tak jak sobie
życzył przesyłami jego prochy do rodzinnego miasta. Jego ostatnią wolą
była, aby prochy były rozsypane przed jego domem”.
Kino
Czworo przyjaciół wybrało się do kina. Podczas seansu jedna z dziewczyn
poczuła delikatne ukucie w rękę. Zaczęła się drapać. Na dłoni zobaczyła
małe rozcięcie, trochę zakrwawione. Uznała, że to tylko zwykłe
skaleczenie i nie przejmując się oglądała dalej film. Gdy seans się
skończył dziewczyna wstała i zaczęła zakładać kurtkę. Jej chłopak
zobaczył małą karteczkę przyczepioną do oparcia fotela. Odczepił ją i
zdziwiony przeczytał: „Właśnie zaraziłaś się wirusem HIV”. Dziewczyna
uznała to za głupi żart i nie przejęła się tym. Jednak dwa tygodnie
później, gdy zrobiła sobie standardowe badanie krwi test wykazał
obecność wirusa w organizmie. W fotelu, na którym siedziała dziewczyna
była wbita igła od strzykawki brudna zakażoną krwią. Policja podobno
odnotowała dużo takich przypadków w USA i Australii.
Krwawe Hallowen
Legenda krążyła po wielu Uniwersytetach amerykańskich. Mimo że wszystko
wydaje się mało prawdopodobne wielu studentów wierzyło w to. Kilka dni
przed Halloween krążyła plotka: 31 Października w naszym Campusie
nieznany morderca zamorduje 20 osób. Prawdopodobnie wybierze domy
znajdujące się przy torach kolejowych, przy cmentarzu, lub domy w
kształcie litery H. Podobno coś takiego zdarzyło się w latach 60 w
jakimś Uniwersytecie na północy USA. Policja udokumentowała seryjne
morderstwo 6 osób w połowie lat 70-tych na uniwersytecie Michigan. Wśród
studentów krążyły również opowieści o innych morderstwach w różnych
Campusach które zostały zatuszowane.
Długie światła
Legenda znana w wielu amerykańskich miejscowościach. Opowiada o sposobie
inicjacji nowych członków do gangów.
W nocy młodociani przestępcy jeździli autostradami lub bocznymi drogami z wyłączonymi światłami. Pierwsza osoba która zaświeciła do nich długimi światłami chcąc poinformować idiotów, że jadą z wyłączonymi światłami stawała się ich celem. Zawracali i zaczynali ścigać nieszczęśnika cały czas puszczając światła, aż do momentu gdy wypadnie z trasy. Czasami również strzelali do samochodu z broni ostrej.
W nocy młodociani przestępcy jeździli autostradami lub bocznymi drogami z wyłączonymi światłami. Pierwsza osoba która zaświeciła do nich długimi światłami chcąc poinformować idiotów, że jadą z wyłączonymi światłami stawała się ich celem. Zawracali i zaczynali ścigać nieszczęśnika cały czas puszczając światła, aż do momentu gdy wypadnie z trasy. Czasami również strzelali do samochodu z broni ostrej.
Nowa fryzura
Młoda szykowna dziewczyna, chciała zrobić sobie nową fryzurę. Zależało
jej na tym aby postawić maksymalnie do góry swoje włosy. Niestety żel
był na to za słaby. Postanowiła wymoczyć włosy w wodzie z cukrem.
Następnie owinęła włosy ręcznikiem i poszła spać. Następnego dnia rano
jej matka przyszła ją obudzić. Gdy odsunęła kołdrę ujrzała martwe ciało
córki. Jej cała głowa była zmasakrowana. Prawdopodobnie gdy spała stado
szczurów wyczuło cukier i zaczęło gryźć ją po twarzy.
Mikrofalówka 1,2
1.
Milagros Esteves była piękną dziewczyną, ale nie zbyt rozgarniętą. Pewnego dnia umówiła się z chłopakiem który bardzo się jej podobał. Cały dzień spędziła żeby pięknie wyglądać. Gdy nadeszła pora randki dziewczyna nie zjawiła się w umówionym miejscu. Po godzinie czekania chłopak wrócił do domu. Przez cały wieczór wydzwaniał do Milagros. Jednak nikt nie odbierał. Następnego dnia rano pojechał do dziewczyny. Pukał do drzwi lecz nikt nie otwierał. Poszedł na tył domu licząc, że drzwi od patio może będą otwarte. Drzwi były zamknięte. Zajrzał do środka przez okno od kuchni. Na podłodze zobaczył krew. Przerażony wezwał policje. Kilku funkcjonariuszy wyważyło drzwi, znaleźli na podłodze w kuchni martwą Milagros zmasakrowaną twarzą. Jednak najbardziej wszystkich zszokowała prawda o śmierci dziewczyny. Z wyjaśnień policyjnego koronera ostatnie minuty życia dziewczyny wyglądały następująco: Milagros była umówiona z chłopakiem o 20.00. O godzinie 19.15 wyszła z wanny po długiej kąpieli. Miała bardzo długie włosy więc uznała, że nie zdąży ich wysuszyć w normalny sposób. Wpadła na pomysł aby wysuszyć włosy w mikrofalówce. Unieruchomiła blokadę która uniemożliwia włączenie kuchenki mikrofalowej bez zamkniętych drzwiczek. Włożyła głowę do środka i włączyła. Diagnoza Śmierci: rozsadzenie żył i tętnic w głowie (ugotowanie się mózgu).
2.Ilsa miała małego psa Pudla. Właśnie skończyła go kąpać i była w trakcie suszenia gdy zadzwonił telefon. To była jej córka. Ilsa była umówiona z nią na lunch pół godziny wcześniej. Kobieta żeby móc jak najszybciej wyjść z domu i pojechać do córki postanowiła mokrego psa wysuszyć w mikrofalówce. Włożyła go do kuchenki i ustawiła rozmrażanie na 1 minutę a sama poszła się ubrać. Gdy stała w przedpokoju i zakładała palto usłyszała wybuch w mikrofalówce. Pobiegła tam i otworzyła kuchenkę. Ujrzała przerażający widok. Zamiast psa w mikrofali było mnóstwo krwi, flaków i kawałków mięsa.
Milagros Esteves była piękną dziewczyną, ale nie zbyt rozgarniętą. Pewnego dnia umówiła się z chłopakiem który bardzo się jej podobał. Cały dzień spędziła żeby pięknie wyglądać. Gdy nadeszła pora randki dziewczyna nie zjawiła się w umówionym miejscu. Po godzinie czekania chłopak wrócił do domu. Przez cały wieczór wydzwaniał do Milagros. Jednak nikt nie odbierał. Następnego dnia rano pojechał do dziewczyny. Pukał do drzwi lecz nikt nie otwierał. Poszedł na tył domu licząc, że drzwi od patio może będą otwarte. Drzwi były zamknięte. Zajrzał do środka przez okno od kuchni. Na podłodze zobaczył krew. Przerażony wezwał policje. Kilku funkcjonariuszy wyważyło drzwi, znaleźli na podłodze w kuchni martwą Milagros zmasakrowaną twarzą. Jednak najbardziej wszystkich zszokowała prawda o śmierci dziewczyny. Z wyjaśnień policyjnego koronera ostatnie minuty życia dziewczyny wyglądały następująco: Milagros była umówiona z chłopakiem o 20.00. O godzinie 19.15 wyszła z wanny po długiej kąpieli. Miała bardzo długie włosy więc uznała, że nie zdąży ich wysuszyć w normalny sposób. Wpadła na pomysł aby wysuszyć włosy w mikrofalówce. Unieruchomiła blokadę która uniemożliwia włączenie kuchenki mikrofalowej bez zamkniętych drzwiczek. Włożyła głowę do środka i włączyła. Diagnoza Śmierci: rozsadzenie żył i tętnic w głowie (ugotowanie się mózgu).
2.Ilsa miała małego psa Pudla. Właśnie skończyła go kąpać i była w trakcie suszenia gdy zadzwonił telefon. To była jej córka. Ilsa była umówiona z nią na lunch pół godziny wcześniej. Kobieta żeby móc jak najszybciej wyjść z domu i pojechać do córki postanowiła mokrego psa wysuszyć w mikrofalówce. Włożyła go do kuchenki i ustawiła rozmrażanie na 1 minutę a sama poszła się ubrać. Gdy stała w przedpokoju i zakładała palto usłyszała wybuch w mikrofalówce. Pobiegła tam i otworzyła kuchenkę. Ujrzała przerażający widok. Zamiast psa w mikrofali było mnóstwo krwi, flaków i kawałków mięsa.
W lesie...
Chłopak i dziewczyna uprawiają seks w samochodzie. Zaparkowali w lesie
więc nikt ich nie widział. Kiedy skończyli chłopak wyszedł z samochodu
żeby się wysikać. Minęło kilka minut chłopak nie wracał. Zaniepokojona
dziewczyna wyszła, aby go poszukać. Nagle w krzakach zauważyła cień
jakiegoś mężczyzny. Przerażona wraca do samochodu. Słyszy jakiś dziwny
pisk, trzask, rozgląda się, jednak niczego nie widzi. Postanawia
odjechać. Wciska gaz, samochód nie chce ruszyć. Wciska ponownie,
samochód nawet nie drgnie. Nagle zauważa zwisający z drzewa sznur
przywiązany do jej zderzaka. Dziwny dźwięk znów się powtarza. Przerażona
dziewczyna wciska maksymalnie pedał gazu. Samochód rusza a w tym samym
momencie wyłania się przeraźliwy krzyk. Dziewczyna wysiada z samochodu i
widzi martwego swojego chłopaka wiszącego na drzewie. Dziwny dźwięk to
był odgłos ocierania się butów chłopaka o dach auta. Gdy dziewczyna
odjechała kawałek, jej chłopak nie miał już na czym stać i się udusił.
Parking
Młoda kobieta wraca do swojego samochodu po długich zakupach w jednym z
Hipermarketów. Samochód jest zaparkowany na kilku poziomowym podziemnym
parkingu. Gdy zbliża się do samochodu zauważa kogoś na tylnym siedzeniu.
Zdziwiona uważnie sprawdza numer rejestracyjny. Wszystko się zgadza to
jej samochód. Podchodzi bliżej na tylnym siedzeniu siedzi stara kobieta.
Zdziwiona pyta się jej co ona robi w jej samochodzie. Staruszka
opowiada, że robiła zakupy, ale źle się poczuła i wróciła do auta
odpocząć. Samochód jej bliskich był tej samej marki i koloru i pomyliła
go z autem dziewczyny. Staruszka prosi by kobieta zawiozła ją do
szpitala bo cały czas źle się czuje. Dziewczyna zgadza się. Wsiada do
samochodu, jednak jest bardzo zdenerwowana całą sytuacją i prosi
staruszkę żeby wysiadła i pokierowała ją żeby mogła zawrócić. Stara
kobieta wychodzi z samochodu. W tym momencie dziewczyna wciska gaz i
odjeżdża jak najszybciej z parkingu. Zatrzymuje się dopiero pod
posterunkiem policji. Funkcjonariusz po wysłuchaniu całej historii
przeszukuje jej samochód. Ku zdziwieniu wszystkich pod tylnym siedzeniem
znajduje siekierę.
Nerka
W sobotni wieczór Mark wybiera się do pobliskiej dyskoteki. Poznaje tam
młodą blondynkę, po krótkiej rozmowie i paru drinkach udają się do
hotelu. Następnego dnia rano Mark budzi się w pełnej lodu wannie, nic
nie pamięta. Na krześle obok leży tylko telefon komórkowy i karteczka z
napisem: „Zadzwoń pod 911 albo umrzesz”. Przerażony mężczyzna wychodzi z
wanny. Nagle na brzuchu zauważą zakrwawione głębokie rozcięcie. Dzwoni
pod 911, po kilku minutach przyjeżdża karetka. W szpitalu lekarz
uświadamia Marka, że został odurzony jakimś narkotykiem i stracił jedną
nerkę. Na czarnym rynku za ludzką nerkę można dostać kilka tysięcy
dolarów.
Solarium
Młoda kobieta przygotowuje się do swojego ślubu. Ogląda się w lustrze w
swojej białej sukni. Po długim staniu przy nim uznaje, że ładniej by
wyglądała jakby się trochę opaliła. Udała się do najbliższego solarium.
Obsługa pozwala kobiecie na 30 minut opalania, ponieważ dłuższy czas
może być niebezpieczny dla jej zdrowa. Jednak po pół godzinie opalania
klientka nie jest zadowolona z efektu. Udaje się do następnego solarium.
Tam również pozwalają tylko na 30 minut. Jednak kobieta znowu jest
niezadowolona z efektu. Udaje się jeszcze do trzeciego i czwartego
salonu. Czynność tą powtarza przez cztery najbliższe dni. W dzień ślubu
Pan Młody znajduje ją martwą w swoim pokoju. Lekarz uznaje, że przyczyną
śmierci było rozpuszczenie i spalenie się wszystkich narządów
wewnętrznych.
Krwawy hak.
Para nastolatków późnym wieczorem zatrzymuje się samochodem na
opustoszałym i nieczynnym od lat parkingu. Włączają radio i zaczynają
się całować. Nagle muzykę w radiu przerywa głoś mężczyzny – „Dzisiejszej
nocy z pobliskiego szpitalu psychiatrycznego uciekł szaleniec, każdy,
kto zobaczy błąkającego się po ulicy mężczyznę z hakiem zamiast ręki
proszony jest o bezzwłoczne powiadomienie policji”. Dziewczyna zaczyna
panikować. Nastolatek, aby ją uspokoić zamyka wszystkie drzwi i próbuje
znowu ją pocałować. Jednak przerażona dziewczyna odpycha go i prosi żeby
odwiózł ją do domu. Po chwili rozmowy chłopak się zgadza. Podjeżdżają
pod jej dom, dziewczyna wysiada z samochodu i zaczyna przeraźliwie
krzyczeć. Zdenerwowany chłopak szybko do niej podbiega. Zauważa wielki
zakrwawiony hak wbity w drzwi samochodu. Historia podobno wydarzyła się
na początku lat 60-tych w niewielkim miasteczku w stanie Virginia.
środa, 27 marca 2013
Światło
Ta opowieść jest o młodej dziewczynie, która późno w nocy przychodzi do
pokoju swojej koleżanki zabrać pożyczone książki. Nie zapala światła,
ponieważ poprzedniej nocy, gdy to zrobiła zastała swoją koleżankę
uprawiająca seks z chłopakiem, tym razem nie chciała im przeszkodzić.
Pozbierała wszystkie książki przy zgaszonym świetle i wyszła. Następnego
dnia rano, gdy chciała wejść do pokoju przy drzwiach wejściowych stało
kilku policjantów, nie chcieli jej wpuścić do środka. Po chwili rozmowy
jeden z policjantów pozwolił jej wejść do środka. Na łóżku jej koleżanki
było mnóstwo krwi, a na ścianie widniał napis „ Jesteś zadowolona z
tego, że nie zapaliłaś światła” Historia znana prawie w każdym
amerykańskim akademiku. Gdy dziewczyna zabierała swoje książki jej
koleżanka była mordowana przez jakiegoś psychopatę.
Zabawa w chowanego
Rok 1975. Młoda para, oboje po 19 lat, decydują się po ukończeniu Szkoły
Średniej wziąć ślub. Ojciec panny młodej był bardzo bogatym
człowiekiem, więc mógł pozwolić młodej parze na huczne wesele. Po ślubie
odbyła się impreza w wynajętej bardzo starej willi. Późno w nocy, gdy
zostało już tylko 15 osób i wszyscy byli już pijani, pan młody wpadł na
pomysł, aby zabawić się w chowanego. Wszyscy się pochowali a mężczyzna
miał ich szukać. Po około 20 minut znalazł wszystkich oprócz swojej
żony. Przez kilka godzin każdy szukał panny młodej, jednak nigdzie jej
nie było. Zdenerwowany młodzieniec myślał, że żona chce mu wywinąć głupi
żart. Dziewczyna jednak nie odnalazła się. Po kilku tygodniach
daremnych poszukiwań zrozpaczony pan młody zdecydował ułożyć sobie życie
na nowo. Trzy lata później starsza kobieta sprzątała strych w feralnej
willi. Zaciekawił ją drewniany kufer stojący w rogu. Jednak, gdy go
otworzyła jej oczom ukazał się przerażający widok. Wewnątrz znajdowały
się zwłoki panny młodej. Jej usta były otwarte szeroko od wołania o
pomoc. Historia bardzo popularna w rejonach Palm Beach, USA. Dziewczyna
prawdopodobnie wchodząc do kufra przez przypadek zatrzasnęła pokrywę. Po
kilku godzinach kobieta udusiła się. Ściany kufra były bardzo grube,
więc wołania o pomoc nikt nie usłyszał.
Grób
John i Eliza są małżeństwem od 30 lat. Eliza zaczyna ciężko chorować,
spędza wiele tygodni w szpitalu, aż wreszcie umiera. Zrozpaczony John,
nie chce uwierzyć w śmierć żony, nie zgadza się na jej pochowanie.
Jednak mimo sprzeciwów Johna, dwa dni później Eliza zostaje pochowana.
Tej samej nocy mężczyzna ma sen, w którym jego żona próbuje się wydostać
z grobu. Przerażony dzwoni do lekarza z prośbą o ekshumacje ciała
Elizy. Doktor nie wyraża zgody. Ten sam sen dręczy mężczyznę w każdą
noc. Po wielu telefonach od Johna, lekarz wyraża wreszcie zgodę na
ekshumacje. Po otwarciu trumny mężczyźni ujrzeli przerażający widok. Po
wewnętrznej stronie trumny wszędzie były ślady od drapania paznokciami, a
na twarzy Elizy pozostały jeszcze ślady od łez.
Telefon
Podczas ciemnej burzliwej nocy starsza kobieta odbiera telefon. Słyszy
jękliwy głos coś mamroczący, przypominający głos jej chorego męża, który
kilka dni wcześniej umarł. Zdziwiona odkłada słuchawkę, jednak telefon
nie daje jej spokoju przez całą noc. Za każdym razem, gdy go odbiera
słyszy ten sam jęk. Następnego dnia rano prosi kierowcę, aby zawiózł ją
na cmentarz gdzie leży jej zmarły mąż. Na miejscu kobieta odkrywa, że
podczas burzy słup, do którego była przymocowana linia telefoniczna
przewrócił się na grób jej męża.
Noc na cmentarzu
Chłopak zakłada się z przyjaciółmi, że spędzi noc na cmentarzu niestety
koledzy rano znajdują go martwego z żadnym znakiem zranienia. Jego ciało
leży na rękach posągu (przeważnie anioła). Historia popularna w latach
80-tych w amerykańskich liceach oraz akademikach. Mająca za zadanie
przestraszyć nowych członków chcących przystąpić do gangu lub bractwa.
Noc na cmentarzu była jednym z etapów otrzęsin kandydata.
Śpiew ducha
W pewnym niewielkim miasteczku stał dawno
opuszczony już cmentarz. Ludzie go nie odwiedzali, ponieważ twierdzili,
że jest nawiedzony. Do miasteczka sprowadziła się rodzina z dwójką
dzieci. Oni również usłyszeli o nawiedzonym cmentarzu od swoich
sąsiadów, ale dorośli jak to dorośli jedynie się z tego śmiali. Dzieci
ogromnie przejęły się tą historią. Było jeszcze gorzej, gdy okazało się,
że ich dom leży niecałe 100m. od cmentarza, a z tylniego okna domu
widać ten nawiedzony cmentarz. Rodzice nie wierzyli w tę historię o
duchach pojawiających się na cmentarzu, ale dzieci owszem. Pewnego
wieczoru rodzice dzieci postanowili wyjść na romantyczna kolację do
restauracji za miastem. Dzieci zostały, więc same w domu. Koło 12.00 w
nocy Mej i jej brat Jan usłyszeli śpiew kobiety. Wyjrzeli przez okno a
na jednym z nagrobków siedziała kobieta w białej szacie i śpiewała.
Niespodziewanie odwróciła się do dzieci i szeroko się uśmiechnęła.
Rozpłynęła się w powietrzu. Mej wrzasnęła z przerażenia i czym prędzej
chciała biec do swojego pokoju. Gdy wchodziła na schody zobaczyła na
nich siedzącą postać. Była to ta sama kobieta, którą widziała z bratem
przez okno. Wstała ona i podeszła do przerażonej dziewczynki. Położyła
jej rękę na głowie po czym szybkim ruchem skręciła jej kark. Gdy chłopak
poszedł szukać swojej siostry znalazł jej ciało na łóżku na ścianie
pisało ludzką krwią "Niech rodzice lepiej uwierzą".
poniedziałek, 25 marca 2013
Slender Man
"Slender Man" to pseudonim nadany tajemniczej postaci widzianej w tle
kilku zdjęć w jednym z tematów forum SomethingAwful. Zdjęcia pokazywały
dzieci i pewnego człowieka o smukłej sylwetce, czasem pojawiającego się w
długich, poskręcanych włosach przypominających macki. „Szczupły
mężczyzna” został odkryty na forum SomethingAwful w wątku skupionym
wokół pożaru w którym zginęło wiele dzieci w latach 80-tych. Opisuje się
go jako osobę noszącą czarny garnitur i czarny kapelusz, a jak sama
nazwa wskazuje, wydaje się on być bardzo chudy i zdolny do rozciągnięcia
swoich kończyn oraz tułowia w długości niemożliwej dla normalnego
człowieka. Gdy wyciąga swoje ramiona, jego ofiary są wprowadzane w stan
przypominający hipnozę, podczas której podchodzą do tej istoty nie z
własnej woli.
Nie wiadomo czy pochłania, zabija lub porywa swoje ofiary do nieznanych miejsc lub innych wymiarów, gdyż nie ma żadnych dowodów lub śladów do wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków. Jak dotąd niewiele wiadomo, ale jego cele i siedliska są dość wyraźnie uzgodnione. Ma potrzebę porywania dzieci i często pojawia się tuż przed zniknięciem dziecka lub nawet kilku na raz. Wydaje się pojawiać w miejscach ukrytych we mgle, parkach lub lasach, co jest najprawdopodobniej jego sposobem na kamuflaż. Należy również zauważyć, że dzieci były w stanie go czasem zobaczyć, gdy w pobliżu nie było żadnych dorosłych, chociaż mówi się, że niektóre dorosłe osoby też go widziały. Dzieci również mają sny lub koszmary o „szczupłym mężczyźnie”, tuż przed ich zniknięciem. Powstaje mnóstwo dyskusji dotyczących możliwości zobaczenia „Slender Man’a” przez inne osoby niż jego ofiary. Wielu ludzi jednak wierzy, że jeśli widzisz „Slender Man’a” to jesteś jego ofiarą lub celem, chociaż nie ma na to żadnych dowodów.
Nie wiadomo czy pochłania, zabija lub porywa swoje ofiary do nieznanych miejsc lub innych wymiarów, gdyż nie ma żadnych dowodów lub śladów do wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków. Jak dotąd niewiele wiadomo, ale jego cele i siedliska są dość wyraźnie uzgodnione. Ma potrzebę porywania dzieci i często pojawia się tuż przed zniknięciem dziecka lub nawet kilku na raz. Wydaje się pojawiać w miejscach ukrytych we mgle, parkach lub lasach, co jest najprawdopodobniej jego sposobem na kamuflaż. Należy również zauważyć, że dzieci były w stanie go czasem zobaczyć, gdy w pobliżu nie było żadnych dorosłych, chociaż mówi się, że niektóre dorosłe osoby też go widziały. Dzieci również mają sny lub koszmary o „szczupłym mężczyźnie”, tuż przed ich zniknięciem. Powstaje mnóstwo dyskusji dotyczących możliwości zobaczenia „Slender Man’a” przez inne osoby niż jego ofiary. Wielu ludzi jednak wierzy, że jeśli widzisz „Slender Man’a” to jesteś jego ofiarą lub celem, chociaż nie ma na to żadnych dowodów.
Pies robot
Pewnego pochmurnego dnia mały Janek
siedział na strychu i szperał w pudłach z pamiątkami. Nagle zobaczył
małego pieska-robota. Wyglądał on strasznie miał wielkie oczy i ostre
kły, ale Janek, jak to małe dzieci ciekawe, nie mógł się oprzeć i wziął
go do ręki. W jednej chwili ślepia pieska zaczęły się mienić we
wszystkich kolorach, a on usłyszał tylko dwa słowa: NAKARM MNIE, a potem
znikł. Rodzina małego Janka szukała go długo, ale ciała nie
odnaleziono. Po tym zdarzeniu rodzice Janka wyprowadzili się. Dom długo stał pusty, aż do pewnego momentu, gdy wprowadziło się do
niego małżeństwo z dzieckiem, mała Gosią. Gosia już po kilku dniach
znała wszystkie zakamarki domu oprócz jednego STRYCHU. Więc postanowiła
tam zajrzeć. Te miejsce nie było wcale niezwykłe. Ale wzrok dziewczynki
zatrzymał się na pewnej zabawce, był to piesek. Dziewczynka bez wahania
podeszła i wzięła go na ręce. A wnet rozległo się NAKARM MNIE...
niedziela, 24 marca 2013
Głowa psa
Rodzice 12-letnej Ani poszli na całonocną imprezę z
okazji walentynek. Ania została sama w domu ze swoim pieskiem który
zawsze dotrzymywał jej towarzystwa a gdy się bała lizał ją po dłoni.
Ania bez żadnych obaw siedziała w domu, grała na komputerze, czytała
gazety aż usiadła przed telewizorem właśnie leciały wiadomości z
ostatniej chwili : ,, Po Osiedlu Braci Sniadeckich grasuje seryjny
morderca, uciekł on z więzienia i jest poszukiwany przez policję. proszę
pozamykać wszystkie drzwi i czuwać w niebezpieczeństwie”. Ania
przelękła się i wystawiła rękę za fotel od razu poczuła lizanie po ręku co
ją trochę uspokoiło, wiedziała, że nie jest sama. Leżała przez dłuższa
chwile nagle usłyszała przytłumiony pisk swojego psa ale nie zwróciła na
to zbytnio uwagi tylko odkrzyknęła: Azor cicho bądź wszystko jest w
porządku. Dalej oglądała telewizje nagle usłyszała,, Kap, kap, kap”’
pomyślała ze leci z kranu , ponownie usłyszała ,,kap, kap,kap” trosze
się przestraszyła i poczuła ns swojej dłoni miłe lizanie, i już czuła
się bezpiecznie. Ponownie usłyszała ,,kap, kap, kap” lekko zdenerwowana
uciążliwym kapanie wstała i poszła do łazienki. Ku jej przerażeniu na
kaloryferze leżała odcięta głowa psa. Ania była w szoku o mało nie
zemdlała obróciła się w stronę lustra na którym pisało ,, NIE TYLKO PSY
POTRAFIĄ LIZAĆ” nie zrobiła kolejnego kroku. Została oblana
kwasem. Umierała powoli w ogromnych cierpieniach. Sprawcy tego czynu do
tej pory nie złapano...
Czerwony stoliczek.
W małym miasteczku leżącym w Indiach żyła sobie pewna
rodzina - mama, tata i synek.
Chłopiec miał 8 lat. Pewnego dnia rodzice poszli na bal. Syn został sam w domu.
Gdy bawił się samochodami usłyszał głos: ”Czerwony stoliczek Cię szuka!” Przestraszył się i zamknął drzwi od swojego pokoju. Po chwili usłyszał ten sam głos: „Czerwony stoliczek Cię szuka, połóż cały majątek na czerwonym stoliczku!” Usłyszał ponownie: „Czerwony stoliczek już cię znalazł!” Rano kiedy rodzice wrócili z balu zobaczyli leżącego chłopca obok czerwonego stoliczka, a na stoliczku cały swój majątek. Następnego dnia chłopiec poszedł z mamą na zakupy. Gdy wrócili zobaczyli tatę leżącego obok czerwonego stoliczka z czerwoną drzazgą w palcu. Z palca krew lała się strumieniem. W poniedziałek, gdy wrócił ze szkoły zastał mamę w takim samym stanie w jakim zastał tatę poprzedniego dnia. Szybko pobiegł do babci, potem do cioci i kolejno obiegł wszystkich członków rodziny i sąsiadów. Okazało się, że wszyscy umarli. Chłopiec został sam w mieście. Nagle usłyszał głos: „Na Ciebie także nadszedł czas.” Po czym upadł na ziemię i zmarł.
Chłopiec miał 8 lat. Pewnego dnia rodzice poszli na bal. Syn został sam w domu.
Gdy bawił się samochodami usłyszał głos: ”Czerwony stoliczek Cię szuka!” Przestraszył się i zamknął drzwi od swojego pokoju. Po chwili usłyszał ten sam głos: „Czerwony stoliczek Cię szuka, połóż cały majątek na czerwonym stoliczku!” Usłyszał ponownie: „Czerwony stoliczek już cię znalazł!” Rano kiedy rodzice wrócili z balu zobaczyli leżącego chłopca obok czerwonego stoliczka, a na stoliczku cały swój majątek. Następnego dnia chłopiec poszedł z mamą na zakupy. Gdy wrócili zobaczyli tatę leżącego obok czerwonego stoliczka z czerwoną drzazgą w palcu. Z palca krew lała się strumieniem. W poniedziałek, gdy wrócił ze szkoły zastał mamę w takim samym stanie w jakim zastał tatę poprzedniego dnia. Szybko pobiegł do babci, potem do cioci i kolejno obiegł wszystkich członków rodziny i sąsiadów. Okazało się, że wszyscy umarli. Chłopiec został sam w mieście. Nagle usłyszał głos: „Na Ciebie także nadszedł czas.” Po czym upadł na ziemię i zmarł.
Skrzynka na narzędzia.
Pewien mężczyzna mieszkał sam w domu. Pewnego dnia obudził się, ku jego zdumieniu znalazł na lustrze przyklejoną mała karteczkę. Zdziwiony postanawia się jej bliżej przyjżeć, napis na niej głosił: "Nie martw się, zadbałem o wszystko". Jego ubrania zostały wyprane, łazienka była w nieskazitelnym stanie, nawet garaż został całkowicie uporządkowany. Co więcej jego stara skrzynka na narzędzia została zamieniona na nową.
Później w tym samym tygodniu, odnalazł drugą równie ciekawą notatkę "Wynoś się z miasta!". Do wiadomości przyczepione zostało kilka ziarnistych zdjęć na których widzi kilku policjantów na oznaczonym kawałku pola. Jeden z nich trzyma jego starą skrzynkę na narzędzie. Na rękach ma założone lateksowe rękawiczki...
Lalka
Dałem jej lalkę na urodziny. Pokochała ją od razu, powiedziała że jest
przepiękna, że jej włosy są takie miękkie a ubranko cudowne. Nie
spuszczała jej z oczu przez wiele dni. W czasie dnia kładła ją na stole
tak by mogła ją widzieć podczas sprzątania. W nocy siedziała tuż przy
naszym łóżku, wpatrując się w nas swoimi wielkimi nieruchomymi oczami.
Jednakże uczucia mojej żony w stosunku do lalki szybko się zmieniły.
Wkrótce zauważyłem że coś ją niepokoi. Pytałem oczywiście o co chodzi,
lecz ona bagatelizowała sprawę mówiąc że to nic, zwykła głupota. Lecz z
dnia na dzień zamykała się w sobie jeszcze bardziej i oddalała się
ode mnie. W końcu nie mogłem już tego wytrzymać. Postawiłem ultimatum,
albo powie co się dzieje tu i teraz albo zabieram ją do lekarza.
W końcu coś w niej pękło, szlochając powiedziała mi o wszystkim. Powiedziała że to wszystko wina lalki, ona ją przerażała. Wyznała że ciągle ma uczucie że jest przez nią obserwowana. Czasami wyglądała nawet jakby się przed chwilą poruszyła. Przestraszyłem się nie na żarty i postanowiłem sprawdzić zabawkę. Siedziała bez ruchu na małym stoliczku w sypialni. Duże, niebieskie oczy pozostały bez zmian. Odetchnąłem z ulgą, "nie mogę pomóc" pomyślałem ale jakoś lżej mi się zrobiło. "Oczywiście że nie może sama chodzić, nie może". Odwróciłem się w stronę drzwi i już miałem wychodzić kiedy kątem oka zauważyłem mały ruch. Odwróciłem się zaintrygowany i podniosłem lalkę na wysokość mojej twarzy. Przybliżyłem moją twarz do jej i wpatrywałem się w jej oczy. Coś faktycznie się tam poruszało! Starałem się skoncentrować i zbadać to dokładniej. "Tak, na pewno coś tam się porusza" pomyślałem. Nie ruszały się bezpośrednio oczy, ruch pochodził zza nich. Zanim zdążyłem się temu dokładnie przyjżeć, oko niespodziewanie wybuchło po czym wypadło z niego co najmniej dziesięć wijących się robaków. W szoku odrzuciłem lalkę od siebie, instynktownie się cofając.
Żona która chciała się dowiedzieć co się stało, krzyczała do mnie z innego pokoju. Żeby ją uspokoić odpowiedziałem że nic się nie dzieje i żeby się nie martwiła.
Wziąłem lalkę ponownie do ręki, używając chusteczki oczyściłem ją z robaków. W środku zobaczyłem ich znacznie więcej, wijących się i naciskających na skórę i zewnętrzną warstwę tworzywa sztucznego.
"Za szybko" - pomyślałem wzdychając. "Miałem nadzieję że wytrzyma dłużej. Trudno będę musiał zrobić dla niej nową lalkę, może powinienem utrzymać ją przy życiu na początku, przynajmniej przez chwile. To świetna myśl, na pewno wytrzyma przynajmniej chwile dłużej". Kiedy wyrzucałem starą lalkę pomyślałem o tym jak moja żona zawsze zachwycała się blond loczkami małe Katie. Ciekawe czy ona też ma niebieskie oczy?
W końcu coś w niej pękło, szlochając powiedziała mi o wszystkim. Powiedziała że to wszystko wina lalki, ona ją przerażała. Wyznała że ciągle ma uczucie że jest przez nią obserwowana. Czasami wyglądała nawet jakby się przed chwilą poruszyła. Przestraszyłem się nie na żarty i postanowiłem sprawdzić zabawkę. Siedziała bez ruchu na małym stoliczku w sypialni. Duże, niebieskie oczy pozostały bez zmian. Odetchnąłem z ulgą, "nie mogę pomóc" pomyślałem ale jakoś lżej mi się zrobiło. "Oczywiście że nie może sama chodzić, nie może". Odwróciłem się w stronę drzwi i już miałem wychodzić kiedy kątem oka zauważyłem mały ruch. Odwróciłem się zaintrygowany i podniosłem lalkę na wysokość mojej twarzy. Przybliżyłem moją twarz do jej i wpatrywałem się w jej oczy. Coś faktycznie się tam poruszało! Starałem się skoncentrować i zbadać to dokładniej. "Tak, na pewno coś tam się porusza" pomyślałem. Nie ruszały się bezpośrednio oczy, ruch pochodził zza nich. Zanim zdążyłem się temu dokładnie przyjżeć, oko niespodziewanie wybuchło po czym wypadło z niego co najmniej dziesięć wijących się robaków. W szoku odrzuciłem lalkę od siebie, instynktownie się cofając.
Żona która chciała się dowiedzieć co się stało, krzyczała do mnie z innego pokoju. Żeby ją uspokoić odpowiedziałem że nic się nie dzieje i żeby się nie martwiła.
Wziąłem lalkę ponownie do ręki, używając chusteczki oczyściłem ją z robaków. W środku zobaczyłem ich znacznie więcej, wijących się i naciskających na skórę i zewnętrzną warstwę tworzywa sztucznego.
"Za szybko" - pomyślałem wzdychając. "Miałem nadzieję że wytrzyma dłużej. Trudno będę musiał zrobić dla niej nową lalkę, może powinienem utrzymać ją przy życiu na początku, przynajmniej przez chwile. To świetna myśl, na pewno wytrzyma przynajmniej chwile dłużej". Kiedy wyrzucałem starą lalkę pomyślałem o tym jak moja żona zawsze zachwycała się blond loczkami małe Katie. Ciekawe czy ona też ma niebieskie oczy?
Krwawa Mary.
Na pewno nie raz słyszeliście o Krwawej Mary. Pozwólcie, że dokładniej przypomnę Wam o tej legendzie.
Żeby zobaczyć ducha Mary, należy zamknąć się w ciemnym pomieszczeniu z lustrem, zapalić świece, patrząc w lustro wypowiedzieć 13 razy „Blood Mary”. W tym momencie w lustrze powinna pojawić się przerażająca twarz kobiety. Krwawa Mary wciąga do lustra lub wydłubuje oczy.
Powinna się pojawić. Czy pojawia się naprawdę?
Tego nie wiadomo.
Wiele nastolatków spragnionych wrażeń próbuje wywołać ducha, w tym Krwawej Mary.
Większość ludzi tchórzy i mimo tego, iż ma świadomość, że "duchy nie istnieją" boi się sprawdzić.
W internecie jest ciężko znaleźć zapiski z takich zdarzeń. Pozostaje nam tylko wierzyć lub samemu sprawdzić.
Pozornie nieprawdziwa sytuacja. Skąd znienacka w lustrze miałaby się pojawić straszna postać, która wciąga lub wydłubuje oczy? Naukowo niemożliwe. Jednak można to uznać za niesprawdzone zjawisko paranormalne.
Przez takie opowieści (najpopularniejsza o Krwawej Mary) u ludzi pojawia się fobia - paniczny strach przed spojrzeniem w lustro. Bez obaw - Mary nic nie zrobi, dopóki się jej nie wywoła.
Skąd pojawiła się legenda o Mary?
Szukając źródeł w internecie, nie natknęłam się na nic szczególnego.
Wiele wątków - który prawdziwy? Nie wiadomo.
Najbardziej prawdziwą wersją wydało mi się, iż legenda o Krwawej Mary pochodzi z amerykańskich horrorów.
Jak wygląda Mary?
Rzekomo tak jak na poniższej fotografii:
Lub tak:
Próbowaliście kiedyś wywołać ducha Krwawej Mary, czy jak większość ludzi macie stracha? Co sądzicie o legendzie? Prawda czy fikcja?
Żeby zobaczyć ducha Mary, należy zamknąć się w ciemnym pomieszczeniu z lustrem, zapalić świece, patrząc w lustro wypowiedzieć 13 razy „Blood Mary”. W tym momencie w lustrze powinna pojawić się przerażająca twarz kobiety. Krwawa Mary wciąga do lustra lub wydłubuje oczy.
Powinna się pojawić. Czy pojawia się naprawdę?
Tego nie wiadomo.
Wiele nastolatków spragnionych wrażeń próbuje wywołać ducha, w tym Krwawej Mary.
Większość ludzi tchórzy i mimo tego, iż ma świadomość, że "duchy nie istnieją" boi się sprawdzić.
W internecie jest ciężko znaleźć zapiski z takich zdarzeń. Pozostaje nam tylko wierzyć lub samemu sprawdzić.
Pozornie nieprawdziwa sytuacja. Skąd znienacka w lustrze miałaby się pojawić straszna postać, która wciąga lub wydłubuje oczy? Naukowo niemożliwe. Jednak można to uznać za niesprawdzone zjawisko paranormalne.
Przez takie opowieści (najpopularniejsza o Krwawej Mary) u ludzi pojawia się fobia - paniczny strach przed spojrzeniem w lustro. Bez obaw - Mary nic nie zrobi, dopóki się jej nie wywoła.
Skąd pojawiła się legenda o Mary?
Szukając źródeł w internecie, nie natknęłam się na nic szczególnego.
Wiele wątków - który prawdziwy? Nie wiadomo.
Najbardziej prawdziwą wersją wydało mi się, iż legenda o Krwawej Mary pochodzi z amerykańskich horrorów.
Jak wygląda Mary?
Rzekomo tak jak na poniższej fotografii:
Lub tak:
Próbowaliście kiedyś wywołać ducha Krwawej Mary, czy jak większość ludzi macie stracha? Co sądzicie o legendzie? Prawda czy fikcja?
sobota, 23 marca 2013
Wstęp
Witaj. Nie będę o sobie pisać. W końcu jesteś tu, ponieważ chcesz czytać zawartość bloga, a nie mój życiorys.
O czym jest blog?
Odpowiedź jest prosta. Widać to już po nazwie, a mianowicie urban legends - inaczej miejska legenda, czyli pozornie prawdopodobna informacja, która jest rozpowszechniana w mediach, internecie bądź kręgach towarzyskich, która budzi wszelakie emocje u odbiorców.
Zazwyczaj nieprawdziwa, jednak może się przytrafić każdemu z nas.
Terrible stories - straszne historie/horrory.
Na blogu mogą pojawiać się również inne opowieści, nie koniecznie urban legends czy terrible stories.
Kto prowadzi bloga?
Jak na razie jedna osoba (jak się domyślasz jestem to ja) prowadzi bloga.
Nie sądzę, żeby to kiedykolwiek się zmieniło.
Obecność na blogu.
Nie gwarantuję, że będę tutaj zaglądać cały czas. Mogą zdarzyć się dłuższe przerwy (np. wakacje.)
Lub kilkudniowe nieobecności. Wszystko postaram się nadrobić.
Jakie zasady tutaj obowiązują?
Pamiętaj: jesteś tu bo chcesz, nikt Cię nie zmusza.
Jeśli coś się nie podoba, to możesz stąd wyjść i nie wracać.
Kontakt.
Nie ma możliwości komentowania postów, dlatego też sądzę, iż kontakt e-mail by się przydał.
Tam możesz składać propozycje co do: wyglądu bloga, postów itd.
Możesz również obrażać mnie i to co robię do woli, chętnie się pośmieje. (e-mail założony dawno + nie chciało mi się wymyślać niczego inteligentniejszego.) - lucyferka666@op.pl
Pragnę poinformować, iż niektóre zawartości będą moje własne, a niektóre wyszukane z internetu.
Nie miejcie więc wątpliwości, że coś co było wcześniej powtarza się na moim blogu.
Jeśli macie jakieś wątpliwości, pytania to śmiało możecie pisać na e-mail. Nie krępujcie się.
Prawdopodobnie od jutra zacznę pracę nad blogiem. Życzę miłego czytania.
Zapraszam...
O czym jest blog?
Odpowiedź jest prosta. Widać to już po nazwie, a mianowicie urban legends - inaczej miejska legenda, czyli pozornie prawdopodobna informacja, która jest rozpowszechniana w mediach, internecie bądź kręgach towarzyskich, która budzi wszelakie emocje u odbiorców.
Zazwyczaj nieprawdziwa, jednak może się przytrafić każdemu z nas.
Terrible stories - straszne historie/horrory.
Na blogu mogą pojawiać się również inne opowieści, nie koniecznie urban legends czy terrible stories.
Kto prowadzi bloga?
Jak na razie jedna osoba (jak się domyślasz jestem to ja) prowadzi bloga.
Nie sądzę, żeby to kiedykolwiek się zmieniło.
Obecność na blogu.
Nie gwarantuję, że będę tutaj zaglądać cały czas. Mogą zdarzyć się dłuższe przerwy (np. wakacje.)
Lub kilkudniowe nieobecności. Wszystko postaram się nadrobić.
Jakie zasady tutaj obowiązują?
Pamiętaj: jesteś tu bo chcesz, nikt Cię nie zmusza.
Jeśli coś się nie podoba, to możesz stąd wyjść i nie wracać.
Kontakt.
Nie ma możliwości komentowania postów, dlatego też sądzę, iż kontakt e-mail by się przydał.
Tam możesz składać propozycje co do: wyglądu bloga, postów itd.
Możesz również obrażać mnie i to co robię do woli, chętnie się pośmieje. (e-mail założony dawno + nie chciało mi się wymyślać niczego inteligentniejszego.) - lucyferka666@op.pl
Pragnę poinformować, iż niektóre zawartości będą moje własne, a niektóre wyszukane z internetu.
Nie miejcie więc wątpliwości, że coś co było wcześniej powtarza się na moim blogu.
Jeśli macie jakieś wątpliwości, pytania to śmiało możecie pisać na e-mail. Nie krępujcie się.
Prawdopodobnie od jutra zacznę pracę nad blogiem. Życzę miłego czytania.
Zapraszam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















