czwartek, 28 marca 2013

Czarna wołga

Tajemnicze czarne bmw, biały bus z przyciemnianymi szybami. W środku czają się bandyci, którzy porywają ludzi, po czym giną oni bez śladu. Czasem ich ciała się odnajdują, ale bez narządów.Jedna z najpopularniejszych legend pojawiła się w Polsce w czasach PRL-u, w latach 60. i 70. XX w. Mówiono wówczas o kursującej po mieście czarnej limuzynie marki Wołga - rzekomo jeździły nią opryszki porywające dzieci. Maluchy, które znalazły się we wnętrzu tego samochodu znikały na zawsze. Czarna wołga miała białe firanki w oknach, niektórzy wspominali też o białych oponach. Wersji o niej było kilka. Przede wszystkim zmieniali się kierowcy. Jeździli nią księża lub zakonnice, Żydzi, ewentualnie wampiry lub sataniści. Samochód pojawiał się na drogach tuż po zmroku. Ktokolwiek był w środku, z całą pewnością porywał dzieci, spuszczał im krew, która była lekarstwem dla bogatych Niemców chorych na białaczkę.
W niektórych wariantach ofiary były pozbawiane organów, przede wszystkim nerek, bo po jakimś czasie legenda o czarnej wołdze dla urozmaicenia została połączona ze słynną plotką o złodziejach nerek, prawdopodobnie rozpowszechnianą przez KGB.